Spread the love

Z powodu Covid-19 również w Polsce upowszechniło się podawanie Komunii św. na dłoń, jednak analiza dokumentów Kościoła i inne fakty wskazują na wielkie zło, które kryje się w takim sposobie postępowania (przynajmniej w takiej formie jak ma to miejsce obecnie).

Okruchy Boga, czyli przemilczana kwestia partykuł Hostii.

Przy udzielaniu Komunii św. na rękę, na dłoni (często) pozostają okruchy chleba, w których obecny jest nasz Bóg, Jezus Chrystus. Co w takiej sytuacji robić? Najprostsza rzecz, jaka przychodzi na myśl, to po prostu nie robić nic, ryzykując, że w końcu spadną na posadzkę kościoła lub w inne możliwe miejsca. To jednak jest brakiem szacunku dla Boga, któremu katolicy winni są najwyższy szacunek (KKK, nr. 2083 oraz KPK 898). Kościół uczył i uczy, że Konsekrowana Hostia i Krew pod postacią wina otrzymują cześć i chwałę godną samego Boga (latria). Można tu przytoczyć szereg dalszych argumentów, dowodzących tego, że o partykuły Eucharystycznego Chleba należy dbać. O szacunku należnym cząstkom Hostii możemy wiele przeczytać w Ogólnym wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego. Na przykład z punktu 280 dowiadujemy się, że w przypadku upadku cząstki Hostii należy ją podnieść: „Jeśli upadnie Hostia lub jakaś jej cząstka, należy ją podnieść z czcią. Gdyby zaś rozlała się Najświętsza Krew, wtedy miejsce, na które spłynęła, należy obmyć wodą, a wodę wlać do kościelnej studzienki.” W punkcie 287 czytamy, że Hostię należy podawać do ust przyjmującego, w przypadku gdy Komunię pod obiema postaciami rozdziela się przez zanurzenie Hostii w kielichu: „Gdy Komunię pod obiema postaciami rozdziela się przez zanurzenie, przyjmujący, trzymając pod ustami patenę komunijną, podchodzi do kapłana. Kapłan trzyma naczynie z cząstkami świętej Hostii, obok niego zaś stoi usługujący, który trzyma kielich. Kapłan bierze Hostię, częściowo zanurza ją w kielichu i ukazując ją mówi: Ciało i Krew Chrystusa. Przyjmujący odpowiada: Amen, otrzymuje od kapłana Sakrament do ust, po czym odchodzi.” Przypuszczam, że ten punkt został tak sformułowany, ponieważ istnieje ryzyko, że Ciało i Krew Chrystusa (pod postacią fragmentu chleba zamoczonego w winie) zostałyby na dłoni przyjmującego. Podobne ryzyko istnieje również przy rozdawaniu Hostii przy udzielaniu Komunii św. pod postacią chleba. W Memoriale Domini Paweł VI twierdził, że Kościół zawsze nakazywał szczególna ostrożność wobec najmniejszych nawet kawałków konsekrowanego chleba, a jako dowód podaje słowa św. Cyryla Jerozolimskiego.1 Z kolei w roku 1973 ogłosił instrukcję Immensae Caritatis, w której stwierdza: „Szczególną pilność i troskę należy ujawnić zwłaszcza gdy chodzi o partykuły, jakie mogą ewentualnie oddzielić się od hostii. Dotyczy to zarówno szafarza, jak i wiernego, przy udzielaniu Komunii przez położenie postaci chleba na rękę przyjmującego.”2 Dnia 3 października 2020 roku ksiądz biskup Adam Bałabuch (ówczesny przewodniczący Komisji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przy Episkopacie Polski) podpisał komunikat dotyczący tej formy podawania Komunii świętej. Skomentuję tylko końcówkę tego dokumentu: „Jeśli kapłani są zobowiązani do sprawdzenia, czy na dłoniach nie pozostały okruszyny Hostii (OWMR 278), podobnie powinni postępować wierni. Dlatego ci, którzy z uzasadnionych powodów proszą o Komunię na rękę, zaraz po spożyciu Ciała Pańskiego powinni uważnie obejrzeć dłonie oraz zebrać i spożyć ze czcią każdą widoczną okruszynę, która mogła oderwać się od Hostii.”.3 Jest to powtórzenie i uszczegółowienie stanowiska z Memoriale Domini i Immensae Caritatis i jest to krok w dobrym kierunku. To rozwiązanie obowiązuje każdego, kto się o nim dowiedział jakimkolwiek sposobem. Jeżeli ktoś przyjmie Komunie św. na dłoń i nie zatroszczy się o partykuły, które zostały na jego dłoni i ten ktoś zrobi to z niezawinionej niewiedzy, to grzechu taka osoba nie ma, jednak Chrystusowi nie został okazany szacunek – zło pozostaje i za to zło odpowiedzialność ponoszą przede wszystkim biskupi, którzy nie poinformowali wiernych, że powinni zadbać o partykuły Hostii. Normą jest niestety, że biskupi i księża często zachęcają, a nawet zmuszają do przyjmowania Komunii św. na dłoń, ale nie informują o szacunku należnym partykułom Hostii, a przecież szczególnym obowiązkiem biskupa jest czuwanie nad tym, by „do dyscypliny kościelnej nie wkradły się nadużycia, zwłaszcza w zakresie posługi słowa, sprawowania sakramentów i sakramentaliów, kultu Boga i świętych, jak również zarządzania dobrami.” (KPK, kanon 392 § 2).

Covid-19, a brak Komunii świętej.

Czy podawanie Komunii św. na dłoń jest bezpieczniejsze z punktu widzenia epidemiologicznego? Tego nie wiemy, nie ma dowodów, że jest bezpieczniejsze, ale nie ma również dowodów, że podawanie do ust jest bezpieczniejsze.4 Jeżeli ktoś czuje się zagrożony wirusem, to może przyjąć Komunię św. w sposób duchowy lub nie przyjmować jej wcale. To ostatnie rozwiązanie, może nie jest dobre dla każdego, ale dla niektórych może być pożyteczne. Pewnym jest, że będąc nawet w łasce uświęcającej nie ma obowiązku przyjmowania Komunii św. z wyjątkiem okresu wielkanocnego, przykazanie kościelne stwierdza, że raz w roku, w okresie wielkanocnym trzeba przyjąć Komunię św., poza tym jednym razem jest to nasz przywilej, a nie obowiązek, oczywiście warunkiem koniecznym przyjmowania Komunii św. jest stan łaski uświęcającej (a raczej uczciwe przeświadczenie, że się jest w takim stanie). Wiadomo, że św. Augustyn pod koniec życia nie przyjmował Komunii św. (mimo, ze mógł), po to, aby solidaryzować się z grzesznikami.5 Nie oznacza, to że trzeba rezygnować z sakramentu pokuty, ale nie ma obowiązku przystępowania do Komunii św. nawet jeśli się regularnie przystępuje do spowiedzi. Taka wstrzemięźliwość mogłaby być ewentualnie również formą świadectwa, dla tych, którzy nie powinni przyjmować Komunię św., a jednak to robią. W Dominicae cenae (punkt 11) papież Polak sugeruje, że wiele Komunii św. może być przyjętych świętokradzko: „Oto w niektórych, owszem, dość licznych wypadkach, wszyscy uczestnicy zgromadzenia eucharystycznego przystępują do Komunii świętej, a tej częstotliwości – jak stwierdzają doświadczeni duszpasterze – nie odpowiada częstotliwość Spowiedzi, aby oczyścić własne sumienie. Może to, oczywiście, oznaczać, że przystępujący do Stołu Pańskiego nie znajdują niczego, co by w sumieniu i wedle obiektywnego Prawa Bożego nie pozwalało im na ten doniosły i radosny akt sakramentalnego zjednoczenia z Chrystusem. Ale może również kryć się za tym, przynajmniej w poszczególnych wypadkach, i inne przeświadczenie, a mianowicie traktowanie Mszy świętej tylko jako uczty,[63] na którą przybywa się po to, aby przyjmując Chleb Pański zamanifestować nade wszystko braterską wspólnotę. Do tych motywów łatwo może domieszać się pewien wzgląd ludzki, a nawet zwyczajny <<konformizm>>.” Ten problem może nie dotyczy (jeszcze) Polski, ale jest inny, są osoby, które nie mogą przystępować do Komunii świętej, a jednocześnie czują się katolikami. Wydaje się, że nawet w małych miasteczkach zdarzają się sporadyczne przypadki osób, które żyją w niesakramentalnych związkach, a jednocześnie przystępują do Komunii św. (za zgodą proboszcza, i w związku z tym wydaję się, że cześć lub całość winy leży po stronie duchowieństwa, które nie powinno pozwalać na takie sytuację, jest to prawdopodobnie skutek adhortacji Amoris laetitia, która oficjalnie zalegalizowała relatywizm moralny w Kościele). Czasowe zaprzestanie korzystania z Komunii św. mogłoby być gestem solidarności np. z tymi, którzy żyją w związkach niesakramentalnych, ale są świadomi, że im Komunia św. się nie należy (do takich zdaje się należy Rafał Ziemkiewicz: https://www.salon24.pl/u/jan-bodakowski/308548,ziemkiewicz-sam-o-sobie). Józef Ratzinger wykorzystuje historię św. Augustyna, aby zaproponować pewnego rodzaju lekarstwo na dwa problemy współczesnego Kościoła: interkomunię (np. w mieszanych małżeństwach) oraz problem ludzi, którzy żyją w powtórnych związkach i nie mogą przyjmować Komunii świętej. Problemy takie nie ograniczają się tylko do czasów epidemii, a można by je zredukować właśnie przez post tego rodzaju, przy czym Kościół powinien podać więcej szczegółów, po to, aby taka praktyka nie przerodziła się w pewien rodzaj jansenizmu.

Covid-19, a Komunia święta.

Powiedzmy sobie szczerze, że rozwiązanie z 3 października 2020 (zebranie partykuł z dłoni i spożycie ich) nie jest najszczęśliwsze (ale obowiązuje, jeśli ktoś się o nim dowiedział). Dlatego, że ten sposób jest niehigieniczny, trudny technicznie i czasochłonny. Najlepszym sposobem byłoby rozwiązanie, które polega na podawaniu Komunii św. na chustę, która leży na dłoni wiernego, a następnie wierny przyjmuje Hostię bezpośrednio ustami z chusty (jest to rozwiązanie prawdopodobnie pochodzące ze starożytności, a także sporadycznie praktykowane we Włoszech podczas epidemii Covid-19). Nie wiadomo co następnie należałoby zrobić z chustami, tę kwestię Kościół powinien doprecyzować, na pewno należałoby uczulić wiernych, aby postępowali z chustą ostrożnie, tak, aby minimalizować możliwość upadku partykuł z chusty (np. należałoby wprowadzić zasadę, że obie strony chusty powinny być rozróżnialne i powinno się przyjmować Komunię św. zawsze na tę samą stronę). Mogłoby być tak, że ktoś powinien dbać o ich pranie w podobny sposób jak ma to miejsce w przypadku bielizny ołtarzowej (Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, nr. 334; stąd wynika sugestia, że chusty powinny być własnością parafii). Wiem, że będzie to trudne do wprowadzenia, stąd ewentualnie mogłoby być tak, że wierny ma futerał (wystarczy futerał do przechowywania okularów) w którym przechowywałby tę chustę również w swoim domu. To rozwiązanie nie podoba mi się ze względu na kanon 1367, który zabrania przechowywania i zabierania postaci konsekrowanych w złym (świętokradczym) celu. W tym przypadku cel jest szlachetny (ochrona partykuł przed zbezczeszczeniem), ale przenoszenie i przechowywanie konsekrowanych Hostii przez świeckich (w postaci partykuł) musi budzić wątpliwości. Kolejne pytanie, które się nasuwa, to pytanie o to co zrobić z chustką, na którą wierny przyjmował Komunie św., po jego śmierci? Wiadomo, że prędzej lub później procesy fizyczne i biologiczne unicestwią chleb (który jest materią Eucharystii), ale nie możemy mieć pewności, w którym nastąpi to momencie (przed śmiercią wiernego czy po, przypuszczalnie w wielu przypadkach będzie to po śmierci), tę kwestię Kościół również powinien doprecyzować. Inne rozwiązanie wymyślono na Słowacji, wierni brali Komunię św. trzema palcami bezpośrednio z pateny, a następnie puryfikowali palce w vasculum. To rozwiązanie budzi moje wątpliwości (podobnie jak rozwiązanie zaproponowane przez księdza biskupa Bałabucha) z jednego zasadniczego powodu. Mam na myśli historię Uzy, który mając dobre intencje chciał uchronić Arkę Przymierza przed upadkiem, lecz Bogu to się nie spodobało (Druga Księga Samuela, rozdział 6), a przecież konsekrowana Hostia to coś (a raczej Ktoś) więcej niż Arka. Oczywiście Pismo św. można interpretować na wiele sposobów, ale czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze – Bóg jest święty (po trzykroć) i oczekuje dla siebie szacunku. Nawet jeśli ktoś uzna, że to nie jest dowód na to, że Bóg nie życzy sobie, aby świeccy mogli dotykać Komunię św. rękami6 to z ostrożności procesowej (a wierzymy, ze nikt nie uniknie Sądu szczegółowego i ostatecznego) ja nikomu nie rekomendowałbym takiego rozwiązania.

Komunia św. na rękę, a możliwość profanacji.

W punkcie 92 instrukcji Redemptionis Sacramentum mamy nie wprost (implicite) wyrażony zakaz udzielania Komunii św. na dłoń. Zdanie: „jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię.” obowiązuje, ale tylko pod warunkiem, że nie ma niebezpieczeństwa profanacji: „Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii świętej na rękę.” Te orzeczenia prowadzą do wniosku, że nie należy nigdy udzielać Komunii św. na dłoń, ponieważ niebezpieczeństwo profanacji zachodzi zawsze. Świadczą o tym następujące fakty (przy czym punkt 1 kończy dowód, punkt 2 jest niezależnym od punktu 1 dowodem):

  1. Ryzyko profanacji przy podawaniu Hostii do ręki jest większe niż przy podawaniu jej do ust (w szczególności, takie niebezpieczeństwo istnieje), potwierdza to Kościół. Rozdawanie Komunii św. do ust: „w skuteczniejszy sposób gwarantuje, że Komunia św. będzie udzielana z czcią, pięknem i godnością; że oddalone zostanie wszelkie niebezpieczeństwo profanacji Postaci Eucharystycznych” (De modo Sanctam communionem ministrandi, inna nazwa tego dokumentu, to Memoriale Domini).7 Co więcej, niebezpieczeństwo profanacji występuje również przy udzielaniu Komunii św. do ust, ale nie ma przepisów, które z niebezpieczeństwa profanacji wyprowadzałyby zakaz udzielania Komunii św. do ust.

  2. Jest oczywiste (w katolicyzmie), że człowiek ma wolną wolę i z całą pewnością nigdy nie wiadomo, jaka będzie jego kolejna decyzja. (A papież Słowianin, nim został papieżem pisał: „mówił, a głos mu drżał,/ modlił, a bluźnić chciał”- K. Wojtyła, Hiob.)

Weźmy autentyczną profanację, np. ktoś przyjął Komunię św. na dłoń, następnie wziął Hostię i podeptał ją albo z Hostii ułożył napis pederasta. Faktycznie, bardzo podobny przypadek miał miejsce: „Chcemy przedstawić naszą opinię m.in. w sprawie mężczyzny, który przyjmował Komunię św. na rękę w jednym z kościołów, po czym wynosił ją ze świątyni. Gdy zebrał wystarczającą liczbę konsekrowanych Hostii, ułożył z nich napis <<pederasta>>, położył się na nim nago i sfotografował.”. Pisał o tym Instytut Ordo Iuris w newsletterze z 03.10.2019 i niekoniecznie było to w Polsce, ponieważ Instytut stara się prowadzić działalność również za granicą. Do tej profanacji mogłoby nie dojść, ale ksiądz podał Komunię na dłoń, mimo, że powinien odmówić. Ksiądz nie mógł wiedzieć, że do profanacji dojdzie, ale nie mógł również wiedzieć, że do niej nie dojdzie, powinien jednak wiedzieć, że ryzyko profanacji jest, co jest oczywiste, również dlatego, że stwierdza tak Memoriale Domini. Istotnie, promowanie, a nawet tolerowanie podawania Komunii św. na dłoń to stwarzanie warunków sprzyjającym prawdziwym profanacjom.8 Z drugiej stronie sugestie, że księża nie mogą odmówić podawania na dłoń, w sytuacji gdy istnieje ryzyko profanacji (czyli zawsze) to gwałt na sumieniu księży. Filozof i psycholog żydowskiego pochodzenia Erich Fromm (cytat z jego pracy O sztuce miłości znalazł się w Amoris Laetitia) pisał: „Problematyka zdrowia psychicznego i nerwicy jest nierozerwalnie związana z problematyką etyczną. Można przyjąć, iż za każdą nerwicą kryje się problem moralny. Klęska poniesiona w dążeniu do dojrzałości i integralności całej osobowości stanowi jednocześnie klęskę moralną w sensie etyki humanistycznej. W wymiarze bardziej szczegółowym wiele neuroz stanowi wyraz problemów moralnych, a symptomy neurotyczne są wynikiem nie rozwiązanych konfliktów moralnych. Ktoś np. może cierpieć na zawroty głowy bez wyraźnej organicznej przyczyny. Mówiąc to psychoanalitykowi, wspomina przypadkowo o pewnych trudnościach, z jakimi zmaga się w pracy. Jest on dobrym nauczycielem, który musi wygłaszać poglądy sprzeczne z własnymi przekonaniami. Wierzy jednak, że przy zachowaniu uczciwości moralnej udało mu się odnieść pewien sukces, co stara się sobie udowodnić dzięki różnym skomplikowanym racjonalizacjom. Denerwuje go przypuszczenie psychoanalityka, że jego zawroty głowy mogą mieć cokolwiek wspólnego z jego moralnym problemem. Przeprowadzona analiza wykazuje jednak, że przekonania owego człowieka były błędne, a jego zawroty głowy stanowiły reakcję lepszej części jego JA, jego w istocie moralnej osobowości na sposób życia, który zmusił go do pogwałcenia uczciwości i stłumienia własnej spontaniczności.”9 Twierdzenia, które zaprezentowałem są prawdziwe w czasie poza epidemicznym. Jestem przekonany, że powinny być również prawdziwe w czasie epidemii, jest prawdą, że „Księża Biskupi i Konferencje Episkopatów mogą ustalać tymczasowe normy postępowania, których należy przestrzegać.”, ale: „Należyta dbałość o przestrzeganie norm higieny i bezpieczeństwa nie może prowadzić do wyjałowienia gestów i obrzędów, do nieświadomego nawet siania lęku i poczucia zagrożenia wśród wiernych.”. Czy można twierdzić, że podawanie Komunii św. na rękę nie jest wyjałowieniem standardowej praktyki (podawania Ciała Chrystusa do ust) jeśli Memoriale Domini stwierdza, że sprzyja ona profanacjom (bardziej niż podawanie Komunii św. do ust)?

Podawanie Komunii św. na rękę, a utrata wiary.

Możemy przypuszczać, że podawanie Komunii św. na dłoń zabija wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Komunii św.10, szczególnie wtedy, gdy wierny nie wie, że powinien zadbać o partykuły Hostii. Gdyby ktoś mu uświadomił (lub przypomniał), że w tych partykułach jest sam Bóg, to jest większa szansa, że wierny zadbałby o nie albo przyjmowałby Komunię św. do ust. Na to, że podawanie Komunii św. na dłoń prowadzi do utraty wiary wskazuje (choć nie dowodzi tego ostatecznie) fragment Memoriale Domini, w którym czytamy, że podawanie Komunii św. na dłoń może spowodować takie skutki jak: „mniejszy szacunek dla Najświętszego Sakramentu Ołtarza, profanację tegoż sakramentu, naruszenie prawdziwej doktryny”. Żyjemy w takim kraju i takich czasach, gdzie zdecydowana większość ludzi ma pod dostatkiem chleba, w związku z tym sam chleb jest czymś pospolitym, a czasami wręcz lekceważonym. Również samo przyjmowanie Komunii św. na dłoń jest dość banalne, z kolei przyjmowanie Jej do ust wymaga pewnej pokory (szczególnie jeśli robi się to na klęcząco). Jeżeli usunie się pewną tajemnicę, pewien szacunek, to w efekcie wszystko staje się banalne i trudno uwierzyć, że przyjmujemy coś (a raczej Kogoś) więcej niż chleb. Jest to szczególnie prawdopodobne, gdy wierny nie wie, że partykułom Hostii, które pozostają na dłoni należy się szacunek należny samemu Bogu (ale wierni tego nie wiedzą przede wszystkim dlatego, że biskupi i księża ich o tym nie informują). Pewien ksiądz chcąc wyśmiać przeciwników przyjmowania Komunii św. na dłoń zasugerował, że Ci którzy twierdzą, że podawanie Komunii św. na rękę przyczynia się do utraty wiary mają bardzo słabą wiarę. Czasami jednak ironia jest najbliższa prawdy (dowody na to możemy znaleźć także w Piśmie św., np. Mt 27, 29). Wszyscy nosimy skarb w glinianych naczyniach. Nikt nie powinien być nawet absolutnie pewny, że żyje w łasce uświęcającej, zgodnie z nauką Kościoła (Katechizm Kościoła Katolickiego, punkt 2005; Sobór trydencki Dekret o usprawiedliwieniu) i słowami św. Joanny d’Arc, która na pytanie, czy jest w łasce uświęcającej odpowiedziała: „Jeśli nie jestem, niechaj Bóg przyjmie mnie w krąg swojej łaski. A jeśli jestem, niechaj mnie w tym stanie zachowa. Byłabym najżałośniejszą z istot ludzkich na całym świecie, gdybym wiedziała, że nie jestem w stanie łaski.” Któż więc mógłby powiedzieć, że ma mocną wiarę? Wiadomo kto jest winny temu, że większość katolików w USA nie wierzy w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Według Ośrodka Badawczego Pew 69% osób określających siebie mianem katolików stwierdziło, że podczas Mszy św. chleb i wino przyjmowane w Komunii są „symbolami ciała i krwi Jezusa Chrystusa”. Jednakże sumarycznie 45% katolików myśli, że Kościół naucza, że Eucharystia jest jedynie symbolem Ciała i Krwi Jezusa. Biskup Robert Barron twierdzi, że winni są biskupi, księża i wszyscy odpowiedzialni za przekazywanie wiary.11 Zapewne nie tylko podawanie Komunii św. na dłoń do tego się przyczyniło, ale na pewno nie zapobiegło utracie wiary. W 1 punkcie encykliki Ecclesia de Eucharistia czytamy: „<<W Najświętszej Eucharystii zawiera się bowiem całe dobro duchowe Kościoła, to znaczy sam Chrystus, nasza Pascha i Chleb żywy, który przez swoje ożywione przez Ducha Świętego i ożywiające Ciało daje życie ludziom>>” (samo to zdanie jest cytatem z Dekretu o posłudze i życiu kapłanów Presbyterorum ordinis). Podobnie, w 7 punkcie tej encykliki czytamy: „w Wielki Czwartek 2003 roku nie mogłem nie zatrzymać się nad <<eucharystycznym obliczem>> Chrystusa i zwrócić uwagę Kościoła na centralne miejsce Eucharystii. Dzięki niej Kościół żyje. Karmi się tym <<żywym Chlebem>>.”. Wynika stąd, że bez Eucharystii i bez wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystycznym Chlebie, Kościół umiera, a obumierający Kościół jest żyznym polem, na którym, prędzej lub później, wyrośnie obojętność religijna i ateizm.12 Jednocześnie „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu.”(Hbr 11,6). Jest dość oczywiste, że bez wiary w Boga ludzie będą częściej wybierać aborcję, eutanazję, a rządzący będą ograniczać prawa katolików oraz wprowadzać praktyki demoralizujące dzieci (np. przymusowa edukacja seksualna w najgorszym wydaniu). Przypuszczalnie, brak wiary w Boga w większości przypadków prowadzi do wiecznego potępienia. Wieczne potępienie nawet tylko jednego człowieka jest sytuacją, która powinna nas przerażać.13

Edycja 23.01.2022


  1. Święty Cyryl stwierdza, że utrata partykuły jest większą stratą niż strata złota i jest porównywalna z utratą części ciała wiernego. Czy utrata np. kciuka to jest błahostka?↩︎

  2. https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/immensae_20011973.html↩︎

  3. Dokument jest dostępny tu: https://opoka.org.pl/News/Polska/2020/komunikat-komisji-ds-kultu-bozego-i-dyscypliny-sakramentow i zarchiwizowany tu: https://siodmapieczec.pl/wp-content/uploads/2021/12/Komunia-Komunikat-Komisji.pdf. Cały dokument wymagałby dłuższego komentarza, np. w deklaracji czytamy: „Prawo oceniania i zmieniania praktyki liturgicznej należy do Stolicy Apostolskiej” i jest to prawda, ale to nie jest cała prawda. Obowiązującą normą jest podawanie Komunii św. do ust, a jedynie w przypadku, gdy zwyczaj przeciwny był już zakorzeniony Konferencje Episkopatów mogły (ale nie musiały) go zalegalizować. W Polsce podawanie Komunii św. na dłoń prawdopodobnie zostało wprowadzone nielegalnie, bo zwyczaj ten nie był powszechny (mówimy o stanie przed epidemią, można uznać, że zalegalizowanie tej praktyki w Polsce miało miejsce na 331. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, które odbyło się w dniach 8-9 marca 2005 roku w Warszawie albo 21 kwietnia 2006 r. kiedy Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zezwoliła na to). Ponadto każdy biskup diecezjalny może w swojej diecezji zabronić przyjmowania Komunii św. na dłoń, oprócz Krzysztof Białasika (Oruro) i Cypriana Kizito Lwangi (Kampala) zrobili tak również (przypadków takich mogło być więcej): kard. abp Juan Ciprani Thorne (Lima), kard. abp Albert Malcolm Ranjith (Colombo, Sri Lanka) oraz bp Juan Rodolfo Laise (San Luis w Argentynie). Jeżeli chodzi o tego ostatniego, to czasopismo Christianitas pisze: „Należy dodać, że po podjęciu decyzji o niewprowadzaniu w swej diecezji Komunii na rękę bp Laise został oskarżony o zerwanie łączności z pozostałymi członkami argentyńskiej konferencji episkopatu. Poprosił w związku z tym o wyjaśnienie rzymską Kongregację Nauki Wiary, która w liście z 7.X.1996 (nr 511/56-02978), podpisanym przez jej sekretarza, abp. T.Bertone, stwierdziła, że <<działał w sposób zgodny z prawem, i dlatego nie złamał zasady jedności kościelnej>>, gdyż <<nie uczynił nic innego poza wypełnieniem obowiązku wymaganego od każdego biskupa przez instrukcję De modo Sanctam Communionem ministrandi, nakazującą stwierdzenie jakie konsekwencje w życiu wiernych mogłoby spowodować wprowadzenie alternatywnej praktyki eucharystycznej.>>”(Christianitas, nr 1-2, 1999, str. 165).↩︎

  4. Niektórzy lekarze sugerują, że podawanie do ust jest bezpieczniejsze, np: https://pch24.pl/65-polskich-naukowcow-komunia-do-ust-i-w-postawie-kleczacej-najbezpieczniejsza-w-czasie-pandemii/↩︎

  5. Więcej na ten temat: https://www.catholicworldreport.com/2020/03/19/joseph-ratzinger-on-fasting-from-the-eucharist/↩︎

  6. Jednocześnie papież Polak pisał, że „Dotykanie Świętych Postaci, podejmowanie ich własnymi rękami jest przywilejem tych, którzy mają święcenia, co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii. Wiadomo, że Kościół może dać takie uprawnienie pewnym osobom poza Kapłanami i Diakonami, czy to akolitom spełniającym swoją posługę, zwłaszcza, gdy przygotowują się do święceń Kapłańskich, czy innym osobom świeckim, gdy zachodzi po temu prawdziwa potrzeba, ale zawsze po odpowiednim przygotowaniu.” (Dominicae cenae, 11). Czyli wierni nie powinni dotykać Ciała Pańskiego, ale są od tego wyjątki, ale jeśli mamy przypadek wyjątkowy, to powinien być poprzedzony stosownym przygotowaniem. Wiadomo, że nasz papież co najmniej tolerował podawanie Komunii św. na dłoń (a może nawet sprzyjał temu rozwiązaniu, również wynika to z innego fragmentu Dominicae cenae, 11). Jednak w 2004 roku stwierdził, że nie powinno się podawać Komunii św. na dłoń, jeśli istnieje ryzyko profanacji (czyli wg mnie zawsze). Również Paweł VI dając biskupom możliwość wprowadzenia podawania Komunii św. na rękę, zaznaczył, że to ma być wyjątek (który niestety stał się normą w czasie epidemii), a wcześniej obiecał kardynałowi Benno Walterowi Gutowi, że nigdy nie pozwoli na podawanie Komunii św. na dłoń (jak wiemy obietnicy nie dotrzymał). O obietnicy Pawła VI: Piotr M. Gajda, Zegnijmy kolana przed Panem, naszym Bogiem, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2012, str.211, jako pierwotne źródło podano A. Tornelli, Die Freunde seiner Eminenz, 30 Tage, 1993, nr 3, s. 13.↩︎

  7. Korzystam tu z krótkiego fragmentu De modo Sanctam communionem ministrandi przetłumaczonego przez Christianitas, nr 1-2, 1999, str 166. W innym tłumaczeniu tego dokumentu czytamy, że rozdawanie Komunii św. do ust: „daje lepsze zapewnienie, iż Komunia święta będzie rozdawana z odpowiednią czcią, oprawą i godnością; że uniknie się jakiegokolwiek niebezpieczeństwa sprofanowania Eucharystii”. Z tej informacji wynika jeszcze jeden wniosek: skoro ryzyko profanacji, przy podawaniu Hostii do rąk jest większe niż przy podawaniu jej do ust, to możemy oczekiwać, że liczba profanacji byłaby mniejsza gdyby podawano Komunię św. tylko do ust.↩︎

  8. Pojawiły się informacje, że w Sosnowcu znaleziono porzucone Hostie, to zapewne efekt promowania Komunii św. na rękę: https://www.youtube.com/watch?v=2tfbHF0FG6U&feature=emb_logo. W filmie również wzmianka o dziecku pierwszokomunijnym, które przyjęło Komunię św. na dłoń, a następnie schowało Hostię do kieszeni, po wyciągnięciu okazało się, że jest pokruszona. Nie twierdzę, że to na pewno były profanacje, ale to również są skutki tolerowania, promowania, a w skrajnych przypadkach również przymuszania wiernych do przyjmowania Komunii św. na dłoń.↩︎

  9. Erich Fromm, Niech się stanie człowiek. Z psychologii etyki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Wrocław 2000, str. 182-183. Również polskie prawo bardzo wysoko ceni sobie wolność sumienia, a jednocześnie dostrzega zgubne skutki ograniczania tej wolności (w teorii, w praktyce jest z tym różnie). Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 7.10.2015 (Sygn. akt K 12/14; Sentencja została ogłoszona dnia 16 października 2015 r. w Dz. U. poz. 1633) pisał m. in.: „Ograniczenie wolności sumienia jest najbardziej dotkliwe dla osoby, której dotyczy, gdyż oznacza przymus zachowania ocenianego przez nią jako <<złe>> (tzn. niemoralne, nieetyczne) i w konsekwencji prowadzi do głębokiego dyskomfortu psychicznego (<<wyrzuty sumienia>>). Z jednej strony – stałe, czy choćby powtarzające się, poddawanie człowieka przymusowi działania wbrew sobie może doprowadzić do poważnych zaburzeń, zarówno w sferze zdrowia psychicznego, jak i fizycznego, ze wszystkimi tego dalszymi skutkami.”.↩︎

  10. Tak twierdzi również Abby Johnson, bohaterka filmu i książki Nieplanowane: https://www.lifesitenews.com/news/abby-johnson-communion-in-hand-has-led-to-lack-of-belief-in-real-presence. Tu: https://www.youtube.com/watch?v=BpSbAiWm3hQ krótki film, który warto obejrzeć (ciekawostka, ta dziewczyna pojawiająca się po raz pierwszy w 7 sekundzie pochodzi z rodu Habsburgów).↩︎

  11. https://ekai.pl/katolicy-w-usa-nie-wierza-w-obecnosc-jezusa-biskup-wszyscy-jestesmy-winni/↩︎

  12. Holandia dziś jest jednym z krajów gdzie sekularyzacja poczyniła największe postępy. Tam podawano Komunię na dłoń, jeszcze przed rokiem 1969: „Przez ponad 1000 lat ani na Zachodzie, ani na Wschodzie w Kościele katolickim i we wspólnotach cieszących się sukcesją apostolską, nie było Komunii na rękę dla świeckich. Sprawy uległy zmianie wraz z instrukcją Memoriale Domini z 1969 r. Uparte nieposłuszeństwo, występujące zwłaszcza w Holandii, okazało się opłacalne. Rzym zezwolił na to, co nazwano <<Komunią na rękę>>.”, cytat za: Christianitas, nr 1-2, 1999, str 146.↩︎

  13. Czasami zdarzają się przypadki, że niechrześcijanie są przeciwnikami aborcji. Przeciwnikiem aborcji był np. komunista i ateista Pier Paolo Pasolini. Z pewnością sporo ateistów ma szansę stanąć „po prawej lepszej stronie tryptyku Ostateczny Sąd” (cytat z wiersza Zbigniewa Herberta), ale jest to możliwe tylko pod warunkiem, że nie popełnią grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. W świetle objawień fatimskich i objawień danych świętej siostrze Faustynie nie wydaję się, aby w ogóle liczba zbawionych była przesadnie duża. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to więcej na ten temat: https://siodmapieczec.pl/wniosek-z-objawien-fatimskich/.↩︎